niedziela, 28 października 2012

Turcja raz jeszcze

Nie było mnie jakiś czas na blogu, trudno mi ostatnio znaleźć czas na pisanie. Ale wkrótce wracam i to z nową, bardzo ciekawą kawą z Kongo - testuję ją i niedługo pojawi się w sklepie. Ale wcześniej, na przekór temu co za oknem, chcę wrócić do Turcji, do tak zupełnie innych smaków, zapachów, kolorów, światła.













Tureckie dywany bywają bajecznie kolorowe, chciałbym mieć coś takiego jak tu, przed wejściem do domu zamiast śnieżno-deszczowej szarej ściany. Jeszcze lepiej na polską jesień nadają się mocno psychodeliczne suzani, czyli tradycyjne, ręcznie wyszywane tkaniny z Uzebkistanu, które w Turcji można kupić w niektórych sklepach z antykami.






Egirdir ma swoje urocze detale, które czynią to miejsce trochę dziwnym, jakby nie do końca realnym, jak porzucone łodzie niemal na środku miasta i żółw spokojnie przechodzący środkiem jezdni, na drugą stronę.
.



Owoce, warzywa, ich kolory i zapachy są wszędzie, na ulicach, bazarach, przydomowych ogródkach, albo po prostu - jak te granaty - bezpańsko, przy ulicy. 


 















 A na bazarach można też kupić ... kasety magnetofonowe i malowane (?) żywe kurczaczki ...





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza