środa, 18 maja 2016

Kilka słów o „starych nowościach”



Wszystkich którzy popadli w stany przedzawałowe lub melancholijne z powodu nagłego zniknięcia truskawkowej Rocko Mountain z Etiopii, uspokajam, że powróci ona jeszcze w tym tygodniu. Dobrych wiadomości jest więcej. Jeszcze w maju możecie się spodziewać nowych kaw z Kenii i Tanzanii. Tymczasem nadrabiam zaległości i zachęcam Was do spróbowania aktualnych nowości: Kolumbii Sevilla, Sulawesi Tana Toraja i Salvadoru FincaBonanza.


Kawa z Salwadoru pochodzi z małej plantacji (roczna produkcja ziaren speciality to ok. 150 worków) usytuowanej u stóp wulkanu Santa Ana. Plantacja ma certyfikat Rainforest Alliance bo właściciele utrzymują tam ogromną bioróżnorodność. Teren zamieszkuje wiele gatunków zwierząt, a między krzakami kawowca rosną m.in. cyprysy, orzechowce, krzewy awokado (w Salwadorze 90% plantacji to uprawy zacienione).



Finca Bonanza: powyżej krzew kawowca, okolice wulkanu Santa Ana i Joe Molina - właściciel plantacji 
Kawa z Finca Bonanza jest łagodna i okrągła w smaku, dominuje karmel i czekolada, a w tle sączy się subtelna pomarańczowo-brzoskwiniowa owocowość. Ja akurat wolę ją w nieco ciemniejszym paleniu czyli na kawiarkę albo ekspres, bo bardziej się wtedy ujawnia i karmel i czekolada, ale napar z filtra też jest przyjemny – kwasowość jest subtelna a owoce dobrze wyczuwalne.


Ziarna z Sulawesi goszczą u nas już drugi rok. Bardzo polubiłem ich kremowość i maślaną gęstość połączoną z wyrazistym owocowym smakiem. Dzięki obróbce ziaren na mokro, kawy z Sulawesi- w odróżnieniu od kaw z równie indonezyjskiej Sumatry - są w smaku właśnie zdecydowanie bardziej owocowe i czystsze, bez śladu ziemistości czy nut tytoniowych.


Nasza tegoroczna  kawa jest wspaniale kremowa i karmelowa, z intensywnym aromatem jeżyn, cytrusów i uwaga, uwaga, słodkich pomidorów. Ja już kiedyś pisałem nuty warzywne w kawach pojawiają się dość często, pewnie niektórzy z was jeszcze pamiętają genialną kolumbijską Oporapę, która serwowała zmysłom ciasto marchewkowe i słodkie, smażone pory. Bez obaw, Sulawesi Tana Toraja to nie pomidorówka. To pyszna kawa i możliwość by dotrzeć do miejsc na mapie smaków w których jeszcze nie byliście.


Zdjęcia z Pedamaran Plantation na Sulawesi, gdzie dostarczana jest kawa z małych poletek w okolicy. 

Najnowsza kawa w sklepie to Kolumbia Sevilla. Ziarna speciality z Kolumbii to w tej chwili absolutny top, bo wysoka jakość ziaren idzie tu w parze z niespotykaną w żadnym innym kawowym kraju smakową różnorodnością. Z Kolumbią jest jak z dobrą wróżką - można sobie wymyślić dowolny profil smakowy, a ona wam go znajdzie i z czarującym uśmiechem podaruje.


Na zdjęciu tytułowym rodzina Cortes, która mieszka i pracuje na plantacji Bella Vista, skąd pochodzi kawa, powyżej zdjęcia z plantacji. 
Kolumbia Sevilla jest wspaniałym przykładem tego bogactwa. Jest subtelna, wybujale kwiatowa i zabójczo aromatyczna. W smaku znajdziecie słodkiego arbuza, limonkę i cukier trzcinowy. Co ciekawe kawa jest mieszanką 3 odmian arabiki skomponowaną tak by uzyskać optymalny profil smakowy.
Efekt jest wspaniały. Nic dziwnego, że kawa uzyskała bardzo rzadko osiągany w cuppingach wynik 90 punktów.  Przyjemność smaku dla kawoszy przekłada się na dodatkowy zarobek dla farmerów – dostawca, który sprowadza do Europy ziarna płaci im podwójnie więcej za te, które w cuppingach osiągną 90 punktowy wynik. Dlatego jeszcze przyjemniej się ją pije.

2 komentarze:

  1. Kolumbia Sevilla świetnie się sprawi w czasie upałów, gdyż limonka nadaje też swojego kwaskowości co świetnie odświeża język.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie próbowałam jeszcze tych kaw, ale po waszym opisie stwierdziłam, że muszę to nadrobić! Świetny blog, szkoda tylko, że coś cisza tu ostatnio. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń