poniedziałek, 25 lipca 2016

Trzy kawy z trzech kontynentów



Tę porę roku lubię chyba najbardziej. Po pierwsze, mogę sobie wieczorem posiedzieć w miłym towarzystwie na balkonie, posączyć dobre wino, i bez z potrzeby owijania się w sweter pogapić się na drzewa, noc i księżyc. Po drugie i równie ważne, kawowo jest to okres niezwykle ekscytujący – bo właśnie teraz zamawiamy bardzo dużo próbek, testujemy bardzo dużo kaw i podejmujemy decyzje, które z nich sprowadzić. Samych tylko kaw z Kenii przetestowaliśmy w tym sezonie kilkanaście – były kawy mocno limonkowe, były grejpfrutowe, była nawet jedna wpadająca w nuty rabarbarowe. W niezwykle mocnej konkurencji wygrała jagodowo-porzeczkowa Gicherori – genialna zarówno z dripa jak i z ekspresu. 



Jest jeszcze sporo niewiadomych – Salwador, Rwanda czy Nikaragua. Co prawda, myte kawy z Nikaragui powoli zjeżdżają już do Europy, ale o tych suszonych sposobem naturalnym, których obróbka trwa nieco dłużej, dziś nie wiem jeszcze absolutnie nic. Wiem, że wielu z was na nie czeka, oczekiwanie skracając czułymi wspomnieniami mikrolotu La Argentina, ale jak powiada nieznany mi z nazwiska klasyk – „Co zrobisz? Nic nie zrobisz.” Ja też jeszcze chwilę będę musiał poczekać na tegoroczne objawienia. Mogę tylko obiecać, że bardzo się postaram, żeby było co najmniej tak samo ciekawie jak w zeszłym roku. 

Bo że będzie inaczej, to wiadomo. Kilka razy już o tym wspominałem, ale ponieważ ciągle o to pytacie w mailach i rozmowach telefonicznych, wspomnę raz jeszcze – szanse by kawa, nawet ta obrabiana tym samym sposobem na tej samej plantacji, miała identyczny profil smakowy co rok wcześniej, są nikłe. Smak kawy to fascynująca wypadkowa gleby, wysokości upraw, odmiany ziaren i warunków pogodowych, a te ostatnie, jak wiedzą wszyscy, którzy liczyli na upały w Jastarni czy Ustce w pierwszej połowie lipca, są boleśnie nieprzewidywalne. Zamiast oczekiwać tego co znane i lubiane, o wiele bezpieczniej otworzyć się na niespodzianki i nowe doznania. Sporo więc jeszcze zagadek, ale wiele worków z kawami z tegorocznych zbiorów dojechało już do naszej palarni. Zawartości wszystkich dzisiaj nie ujawnię, głównie dlatego, że wpis byłby wtedy za długi. Na dobry początek opowiem krótko o trzech kawach z trzech najważniejszych kawowo kontynentów. Wszystkie od wczoraj dostępne w naszym sklepie. 



Pierwsza kawa taka całkiem nowa nie jest, bo to już nasze drugie spotkanie z arabiką z malutkiej sumatrzańskiej wioski Gegarang. Na północy Sumatry, w prowincji Aceh, zmasakrowanej w 2004 roku przez pamiętne tsunami, leżą dwie wioski, tak małe, że znaleźć je można tylko na bardzo dokładnej mapie. Te wioski położone w pobliżu jeziora Tawar to Jagong i Gegarang. W obu nieliczni mieszkańcy uprawiają znakomitą kawę. Choć by dostać się z pierwszej do drugiej, wystarczy przejść 4 kilometry, kawy z Jagong i Gegerang różnią się profilami smakowymi. Kawa z Jagong to tym roku ciemna czekolada, trochę laskowego orzecha i pomarańczowa końcówka. Pyszna i świetnie zbalansowana. 

Jeszcze pyszniejsza okazała się arabika z sąsiedniej liczącej 46 mieszkańców wioski Gegarang. To najbardziej złożona smakowo kawa z Sumatry, jaką do tej pory piłem – jest tu ciemna czekolada wzbogacona mocnymi dymnymi nutami, są soczyste pomarańcze i jeszcze czarna porzeczka na drugim planie. No i dużo tzw, "ciała", czyli gęstość i zawiesistość. Jednym słowem piękne przeżycie zwłaszcza z ekspresu i kawiarki. 




Duromina (co w lokalnym języku Afan Oromo oznacza „poprawić warunki życia”) to nazwa kooperatywy z region Jimma w Oromii na południowym zachodzie Etiopii. Kawę w tym rejonie uprawia się od bardzo, bardzo dawna, ale skok jakościowy nastąpił sześć lat temu.



 Warunki do uprawy arabki są tam znakomite – odpowiednia wysokość (1900- 2000 metrów), żyzna gleba i deszczu ani za dużo ani za mało, czyli w sam raz. W 2010 roku grupa 100 rolników utworzyła kooperatywę Duromina. Dzięki pozyskanym z zewnątrz środkom i technologicznemu wsparciu zbudowali stację obróbki i postawili na bardzo wysoką jakość. Efekty przyszły nadspodziewanie szybko, bo już dwa lata później międzynarodowe grono sędziowskie oceniło ją w cuppingu na ponad 90 punktów i przyznało zaszczytne pierwsze miejsce w regionalnym kawowym konkursie.

Tegoroczna arabika z Durominy to także kawa 90 +. Jest cudownie słodka, aksamitna w konsystencji, a w smaku królują morele i pomarańcze. A do tego piękny kwiatowy aromat. Klasa światowa.




I na koniec kawa z Kostaryki o profilu smakowym którego jeszcze u nas nie było. Jak wiadomo nie od dziś, jestem wielbicielem kaw obrabianych metodą naturalną - trochę ze względów ekologicznych, trochę dlatego że była to metoda obróbki historycznie pierwsza, trochę ze względu na wielką miłość do niestety niedostępnych dziś na rynku (za sensowną cenę) kaw z Jemenu i trochę ze względu na ich dziki i nieprzewidywalny owocowy charakter. 



Historia kawy z plantacji Don Miguel zaczyna się Dona Miguela, który w 1980 roku kupił osiem hektarów ziemi w kostarykańskim kantonie Acosta. Po jego śmierci plantację odziedziczyli jego dwaj synowie, ale ponieważ jeden z nich bardziej niż kawą wolał zajmować się czym innym,ośmioma hektarami zarządza teraz Jose Angel. Uprawiane tam odmiany arabiki to Caturra i Catuai, chociaż niedawno Jose Angel posadził też trochę Geishy, która to odmiana, jak niektórzy z was pewnie słyszeli, ceny ma albo bardzo wysokie albo nieprzyzwoicie wysokie. O tym czy śmiały projekt z Geishą się powiedzie, przekonamy się za kilka lat. Ja w każdym razie życzę Jose Angelowi i jego żonie Jackline powodzenia. A na razie cieszmy się tym co już mamy, bo naprawdę warto. Kawa jest, jak to często z kawami z Kostaryki bywa, złożona w smaku. Jest gęsta i obłędnie wręcz słodka – poczujecie smak bananów, ananasów, nektarynek i wanilli.




Na dzisiaj tyle. Ciąg dalszy nastąpi. Obiecuję, że po krótszej przerwie niż ta ostatnia.

(na zdjęciach: okolice wioski Gegarang, zbiór dojrzałych ziaren w Gegarang, dojrzewająca arabika na polu jednego z członków kooperatywy Duromina, okolice plantacji Don Miguel w kostarykańskim regionie Acosta)

7 komentarzy:

  1. Strona sklepu nie działa.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie również się nie wyświetla.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszamy! Strona już działa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Don Miguel zauroczyła mnie, a raczej moje kubki smakowe swoim słodkawym a zarazem orzeźwiającym smakiem, gdyż nuty smakowe tej kawy to są banan, wanilia, ananas i nektarynka, a do tych owoców i przyprawy mam bardzo dużą słabość. A przy tej całej słodkości zostaje świeżość na języku i ustach co jest niezwykle przydatne teraz w lato. Mam pytanie, a gdyby tak trochę krócej palić kawę do kawiarenki, czy by nie podniosło jeszcze bardziej intensywności i lekkości kawy? Wiem trochę też wzrośnie kwaskowość.
    Geisha, tyle o niej słyszałem i tak to jest jedna z kaw, które muszę spróbować.

    Duromina, ciekawa kawa gdyż jest bardzo zbalansowana i tak jak zostało napisane aksamitna, świetna kawa do jakiegoś ciasta owocowego, czy żeby się napić kawy, która jednocześnie jest lekka i przyjemna, gdzie nie chcemy żadnych pozytywnych szoków smakowych, tylko chcemy napić dobrej kawy.

    Gerarang jak dla mnie najlepsza kawa z tych trzech do pobudzenia organizmu, umysłu i kubków smakowych.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak się pije kawę na świecie?
    Zapraszam do mnie po mini przewodnik.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie napisany wpis, w którym znalazłem wiele przydatnych i ciekawych informacji. Już nie mogę się doczekać kolejnych nowych wpisów. Pozdrawiam i powodzenia w dalszej pracy.

    OdpowiedzUsuń